Odszedł Wielki Jolik

„Ludzka pamięć jego sprawy,
Uwieczni; „Był to mąż prawy”

(PS.112)

jolikJerzy Szleger - człowiek, który całe swe życie związał ze sportem, dla sporu żył, dla sportu umarł. Nie zmarnował otrzymanego talentu, dobrze go wykorzystał, pomnażał i umiał się nim dzielić.

Wielka pustka, smutek i żal po Nim pozostaną, bo był człowiekiem wyjątkowym.

O takich jak On za życia pisz się legendy, Jego próbuje się naśladować, z Nim chce się przebywać. Jego nieobecność odczuwają nie tylko ludzie związani ze sportem, ale wszyscy, którzy Jolika zdążyli poznać. Wielki- mały człowiek. Niezwykle piłkarsko uzdolniony i potrafiący młodym przekazać wiedzę. Wszystkim imponował ambicją i mądrością na boisku, a także poza nim. Gdyby urodził się później- dziś zrobiłby karierę, gdyby nie odszedł tak wcześnie- nauczyłby nas jeszcze wiele…

 

Wspomnienia o przygodzie z piłką, które opisał w kronice z okazji 80-lecia TOR-u, odczytujemy dziś jak list pożegnalny. Mówi w nich bardzo zwięźle i skromnie o swojej osobie. Pisze o kolegach, wychowankach i ludziach, z którymi współpracował. Im wszystkim dziękuje za lata wspólnej, owocnej pracy.

Na pożegnanie z boiskiem wybrał chwilę największej radości. Udekorowany medalem 80-lecia TOR-u wraz ze sportowcami, działaczami i setkami kibiców świętuje sportowy jubileusz. W szczytowym momencie sportowych zmagań, na które czekali przez cały rok zawodnicy i widzowie, Jolik daje z siebie wszystko. Z życiem włącznie…

To był Jego ostatni mecz. Odszedł tak jak przepowiadał- na zielonej murawie, w ramionach sportowej braci….

Jolik pozostanie w naszej pamięci zawsze WIELKI.

Głos Dobrzenia 8/2006